Dziwne z jego strony, zawsze budził zainteresowanie dziewczynami...
***
two weeks later
*oczami Ashley
Wstałam około 8.00. Jak dla mnie to dośc wcześnie, ale nie mogłam dłużej spac. Byłam cała podekscytowana dzisiejszym koncertem. Cały czas chodziły mi po głowie myśli, co będzie kiedy ich spotkam. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic i wykonałam inne poranne czynności. wtem przyszedł sms od Ariane
-'Omg, nie wierze, że to już dzisiaj'
-Wiesz,że jesteś po drugiej stronie ściany i nie musisz wysyłać mi esów?-krzyknęłam ze śmiechem.
-No tak ,sory to jeszcze raz; OMG nie wierze,że to już dzisiaj.-krzyknęła i zaraz potem obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Ja też nie
-No tak ,sory to jeszcze raz; OMG nie wierze,że to już dzisiaj.-krzyknęła i zaraz potem obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Ja też nie
- Ok, przekaże dziewczynom
- Spoko;*
Zjadłam śniadanko zrobione przez Avery. Od samego rana emanowałam energią.
A: Ale się cieszysz, w sumie to ci się nie dziwię
J: To najważniejszy dzień mojego życia, wiec jak mam się zachowywac ;p
-Ok, zostawiam cię teraz samą, muszę już iśc do fryzjera, ale proszę cię o jedno nie zepsujcie czegoś w domu przed wyjściem na koncert, boje się jak mogą na was wpłynąc przed koncertowe emocje..
pa kochanie,do zoba za dwie godzinki.
- Bye ;**
Przyjaciółka pocałowała mnie w policzek i wyszła z domu, a ja nadal uśmiechałam się od ucha do ucha.
Weszłam na laptopa
'To już dziś'
napisałam na facebooku i twitterze. Cały czas nie mogę uwierzec, że to się właśnie dziś stanie, że zobacze na żywo mężczyzn mojego życia, że to właśnie dziś spełni się moje marzenie. Jedna pojedyńcza łza poleciała mi po policzku,a za nią kilka kolejnych. Otarłam oczy i postanowiłam zadzwonic do Ariane.
*oczami Arianny
Wstałam wcześnie, popatrzyłam na mojego śpiącego boga i pocałowałam go lekko w usta. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk telefonu.
-Hej
- No sieeeema
- Jak tam? Co robisz?
- Spoko, właśnie wstałam, widzę , że bardzo się ekscytujesz
- A dziwisz się???
- No nie.. xd
Pogadałyśmy trochę, a potem zaczęłam moje przygotowania, aby się wyrobic.Poszłam pod prysznic,a potem
Ubrałam się w to:
Zrobiłam make up i wzięłam się za włosy. Uczesałam je, potem wyprostowałam, chociaż były juz proste. Moje włosy są naturalnie proste, ale chciałam, żeby były jeszcze prostsze;p
Wypsikałam się cała moim najlepszym perfumem, tak żeby było go dośc mocno czuc.
Miałam jeszcze trochę czasu, więc przeszłam się do pokoju Madison.
- Vas happening??
Zauważyłam ją biegającą po całym pokoju w poszukiwaniu rzeczy.
- Nie mogę znaleźc moich butów
Widac, że była zła, ale Mad jest tak słodka, że nawet kiedy się wścieka to trudno to po niej zauważyć.
- Wiesz co, to może ja ich poszukam a ty się lepiej już ubieraj, żebyś zdążyła
- Ok.
Po kilku minutach znalazłam jej buty. Mad była straszną bałaganiarą , nie dziwię się, że nigdy nie mogła nic znaleźc. Jeden but był pod łóżkiem a drógi na półce pełnej różnych rzeczy takich jak książek, biżuteri. Jednym zdaniem Mad wszędzie miała wszystko.
*oczami Ashley
Było już przed 17. Postanowiłam jeszcze pomalować paznokcie i założyć moje ulubione kolczyki,a potem gotowa zeszłam na dół i usiadłam pomiędzy Alyssą i Sarrah oglądając telewizje.
*oczami Avery
Wpadłam do pokoju, w którym aktualnie się znajdowały się dziewczyny.
Byłam ubrana tak:
- Jesteście gotowe? Dalej, pospieszcie się.
- Spooko, zaraz będziemy gotowe, Madison kończy właśnie się ubierac.
Nagle z łazienki wyszła pół naga Mad owinięta ręcznikiem
- Właśnie kończy..?
- Eeee.. zaraz będzie gotowa
- Dalej! Nie mamy dużo czasu! Chcecie się spóżnic?!
Jeśli mamy zająć najlepsze miejsca to musimy być na czas.
Po 20 minutach Madison była już gotowa:
Zeszłyśmy na dół, gdzie czekała już na nas gotowa Allysa ;
Sarah ;
i Ashley:
S: Gotowe na koncert życia?
- Jasne.- odpowiedziałyśmy chórem
Pojechałyśmy dwoma autami.
Ja prowadziłam. W moim aucie były Madison, Alyssa i Ashley, a w drugim samochodzie Ariane,Sarah i Matt.
Ashley puściła na full płyte 1D i jakoś tak zleciała nam droga. Ledwo znalazłyśmy miejsce na auto, bo parkingi były całe zawalone.
Wreszcie szczęśliwie wyszliśmy z aut i powędrowaliśmy do miejsca, w którym miał odbyc się koncert.
Były tam tysiące fanek różnorako wyglądających .
Zajęłyśmy miejsca najbliżej sceny. Nie mogłam uwierzyć, że za kilka minut zobacze chłopaków na żywo. To było tak niesamowite, że aż nie realne. Nie umiem powiedziec dokładnie jak się wtedy czułam. Serce zaczęło walic mi coraz szybciej.
Nagle zgasły światła, a na wielkim ekranie zostały wyświetlane filmiki z chłopakami.
Na scenę wbiegli chłopacy
H: Jak się macie?
Fanki zaczęły krzyczec, piszczec i wrzeszczec.
Spojrzałam na Madison, której łzy spływały po twarzy, była wpatrzona w Hazze, jak w najświętszy obrazek.
H: To zaczynamy..
' We're like na na na
Then we're like yeah yeah yeah'
*Oczami Allysy
Serce biło mi jak oszalałe, łzy same ciekły po policzkach, moje marzenie właśnie się spełniało. Byłyśmy bardzo blisko chłopaków. Dzielił nas może jakiś 1 metr od nich.
Teraz przyszła pora na One thing, potem More than this, a następnie Moments.
* Oczami Ashley
Atmosfera była niesamowita, do tego byłyśmy jak najbliżej się dało do chłopaków.
W którymś momencie Zayn podszedł bliżej mnie.
Omg, on właśnie patrzył mi się w oczy, czy mi się zdawało? Spojrzałam na moje przyjaciółki, ale on definitywnie patrzał wprost na mnie 'Oh how I wish that was me' . Może, to była krótka chwila, ale znacząca dla mnie tyle co cała wiecznośc.
*Oczami Avery
Przez cały koncert moje przyjaciółki odchodziły od zmysłów, podczas gdy ja jako jedyna z nich, powiedzmy, że panowałam nad sobą. Chłopaki biegali, chodzili, wygłupiali się , chwytali za pośladki, tańczyli dziwne a zarazem zabawne tańce, byli w każdym miejscu na scenie. Przyszła kolej na 'What makes you beautiful' i tym oto sposobem zleciał nam cały koncert.
*Oczami Ariane
Podczas koncertu czułam ręce Matta na swoich biodrach gdy kołysaliśmy się w jednym rytmie.Po koncercie wszyscy razem skierowaliśmy się w strone ochrony i pokazaliśmy wejściówki.Za chwile staniemy oko w oko z naszymi idolami.Ścisnęłam mocniej ręke Matta na co on pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.
*Oczami Madison
*Oczami Madison
W końcu weszliśmy za kulisy.Gdy zobaczyłam Hazze łzy same poleciały mi po policzkach.Rzuciłam się na wszystkich po kolei,a Harolda zostawiłam na koniec,i wtuliłam się w niego.Dziewczyny się ze mnie śmiały bo tylko ja zachowałam się jak jakieś dzikie zwierze.Ale i tak najnormalniej zachowała się Avery oprócz tego,że zaczęła skakać i piszczeć,wyglądając przy tym bardzo komicznie.Nareszcie dostałyśmy zdjęcia i autografy,pogadaliśmy trochę,a później pożegnaliśmy się z chłopakami i pojechałyśmy do domu.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz